czwartek, 1 grudnia 2011

grudzień-plecień poprzeplatał...

Mamy grudzień a śnieg nawet do nas nie zajrzał. Zaraz mi się skojarzyło z kwietniem, że coś ten grudzień nam  poprzeplatał i tak jak listopad zapomniał o deszczu jak to w listopadzie, grudzień zaczął się bez śniegu. Wprawdzie mi śniegu nie brakuje , tylko dlatego, że nienawidzę odśnieżać samochodu jednak Mikołaj i święta powinny być śnieżne. W telewizji już świąteczne reklamy a za oknem mgła . Coś się poplątało to i ja przedstawiam Wam bransoletki poplątane rzemieniami.








sobota, 26 listopada 2011

zielony uspokaja...

Ostatnie 2 tygodnie jestem ciągle w "biegu" , ten bieg jest cholernie stresujący i czekam na spokój. Na spokój , którym będę mogła się delektować i myśleć o rzeczach przyjemnych. Dzisiaj weekend "andrzejkowy" - ja jednak cieszę się z tego, że w końcu mogę pomieszkać w domu i nawet zrobiłam kilka nowych bransoletek- bo robienie biżuterii odstresowywuje  mnie a spokojna sobota z zieloną herbatą w ręce była mi potrzebna jak nie wiem co. Wy bawcie się na adrzejkowych imprezach ja zostaję w domu, popatrzę na zielone i pokażę trochę starszych zielonych kolczyków i bransoletkę  , bo zielony podobno uspokaja...
 







piątek, 18 listopada 2011

wisiory i nic więcej...

Jak dobrze , że to dzisiaj piątek... od soboty moja "przyjaciółka nerwica" wygrywa ze mną. Tydzień niepokoju , stresu i nerwów o zdrowie taty.Na szczęście dzisiaj już wiemy coś więcej i stres i nerwówka opada . Wprawdzie tata dalej w szpitalu, ale będzie dobrze.  Dzisiaj jednak jestem tak bardzo zmęczona, że nie będę walczyć z tym , aby za chwilę wskoczyć w ciepłe łózko i spać. Tym bardziej , że jutro sobota , nie trzeba budzić się wczesnym rankiem do pracy. Dlatego dzisiaj , żeby tak na weekend zostawić ślad dwa wisiory , proste, banalne, ale czasem wystarczy wisior i nic więcej nie trzeba. Miłego weekendu:).


czwartek, 17 listopada 2011

czapki na uszy...kolczyki ciepłe też...

No i trzeba już wyciągnąć głęboko schowane czapki, szaliki i rękawiczki. Skoro mój samochód z rana i wieczora ma przymarznięte szyby znak to , że zima zagląda od sąsiada. I zapewne niebawem rozpanoszy się wśród nas. Oj jak ja tej Pani Zimy nie lubię. Czasem tylko odrobinkę , kiedy jest Wigilia albo kiedy jestem w górach mogę z nią "przybić piątkę". Niestety jestem ciepłolubna a w dni takie jak dzisiaj marzną mi stopy i dłonie. Ale koniec z marznącymi stopami. Dzisiaj dostałam od Mamy cudowne skarpety ocieplane jakimś polarowym misiem. Nie dość są mięciutki, mają fajny wzór i kolor to jeszcze super grzeją. Oczywiście skarpety przeznaczone są do noszenia w domu:). A dzisiaj ciepłe kolczyki na zimne dni.




wtorek, 15 listopada 2011

gdzie są właścicielki?...

Lubię kiedy nosicie moje bransoletki i kiedy czekacie aż powstaną nowe . Lubię sama je nosić i robić nowe. Rok temu był czas na moje ala pandorkowe bransoletki a teraz jest mały "szał" na rzemykowe. Wczoraj przyszła do mnie paczka z nowymi rzemykami tylko niestety ostatnio rodzinne sprawy zabierają mi bardzo dużo czasu i rzemyki muszą poczekać. Czekam aż sprawy, które teraz mnie pochłaniają min , tata w szpitalu szybko dobrze się skończą i będę miała trochę czasu, aby nowe bransoletki , które już "rodzą " się w mojej głowie mogły ujrzeć światło dzienne. Tymczasem odgrzebałam znów bransoletki, które powstały jakiś czas temu. I nawet nie wiem kto został ich właścicielkami?.Może znajdą się właścicielki:)?






niedziela, 13 listopada 2011

zabawy w Szufladzie...


Spodobały mi się zabawy w Szufladzie...bo wtedy robiąc biżuterię mam jakiś cel a dzisiaj celem było hasło w Szufladzie "Otwieramy Szufladę" i robimy naszyjniki  przynajmniej z dwóch rodzaju materiału tutaj. Więc uplotłam ostatnio taki oto granatowy naszyjnik, który wystawiam w zabawie. Do białej bluzki granatowy naszyjnik w sam raz. Jest lekki i ma moje ulubione sznurki. Przyznam się też szczerze , że naszyjników u mnie powstaje bardzo mało.:). A naszyjnik nazwałam "granatowy misz-masz" gdyż powstał z materiałów, które leżały sobie już niepotrzebne i czekały  na swój czas.

piątek, 11 listopada 2011

mój pierwszy raz na wyzwaniu w Szufladzie...



Nigdy nie brałam udziału jeszcze w żadnym wyzwaniu blogowym, ale jak zobaczyłam wyzwanie w Szufladzie na temat liści od razu  pomyślałam mój temat :). Wyzwanie Szuflady tutaj a tematem ma być chociaż jeden liść, a liści u mnie ostatnio dostatek, ma być tylko coś co jeszcze nie było publikowane więc ja zgłaszam moją bransoletkę, która tak mnie ujęła jesiennie , że postanowiłam się jej nie pozbywać i zatrzymać dla siebie. Mam nadzieję , że jesienna bransoletka też Wam się spodoba:).